Natknąłem się ostatnio na pewną bajkę. W bajkach, szczególnie tych dla dzieci, jest dużo prostych mądrości, które dorastając gubimy i zamieniamy na towarzyszące nam przekonania. Jednym z nich, takich które towarzyszyło mi przez większość mojego zawodowego życia w roli właściciela firmy czy menedżera, było przekonanie, że muszę kontrolować to co robię i mówię, żeby mieć wpływ na sposób, w jaki odbierają mnie ludzie z którymi pracuję. To przekonanie (teraz już wiem, że było złudne) powodowało, że w pracy nie byłem sobą. Obawa co pomyślą o mnie inni sprawiła, że zakładałem maski, starałem się dostosować swoje postępowanie do tego, jak chciałem być postrzegany przez inne osoby w firmie.

Obawa przed oceną a podejmowanie decyzji

Taka postawa przekładała się wprost na sposób podejmowania przeze mnie decyzji:

  • modyfikowałem to co chciałem zrobić w taki sposób, żeby uwzględnić w rozwiązaniu moje wyobrażenie o tym na czym zależy innym albo wyobrażałem sobie na czym może zależeć innym osobom i w oparciu o to modyfikowałem moje zachowanie,
  • dążyłem do uzyskania akceptacji dla moich działań.

Liczyłem, że to wpłynie na opinie o mnie jako liderze oraz o samym rozwiązaniu. Zależało mi, żeby inni myśleli dobrze o mnie i mieli pozytywne nastawienie do rozwiązań, które wprowadzałem. To powodowało z reguły znaczne opóźnienie podjęcia decyzji. Czasami rezygnowałem z wdrożenia pomysłu, bo w zamian za akceptację został on tak zmodyfikowany, że przestawałem się z nim utożsamiać

Obawa – jak nie dać jej wygrać?

Od ponad dwóch lat w mojej firmie, zamiast hierarchii mamy samoorganizację i staramy się działać “jak Ferrari”. Co to oznacza? Nie zastanawiam się nad tym, co inni myślą o mnie bądź o moich pomysłach, bo nie mam na to wpływu (!!). Ta obawa nie może mnie blokować, dlatego podejmuję działanie i z ciekawością oraz niecierpliwością czekam na reakcję moich koleżanek i kolegów. Kiedy taka reakcja się pojawia, mam pełną gotowość do wysłuchania ich potrzeb oraz ewentualnej modyfikacji rozwiązania w takim kierunku, żeby je uwzględnić.

Potrzeby zamiast ocen

Kiedy planuję działanie, którego skutki mogą być dla organizacji znaczące, zanim wprowadzę rozwiązanie, sprawdzam z jego beneficjentami, jakie mają potrzeby w obszarze, którego dotyczy zmiana. Jeżeli takie potrzeby się ujawnią (przy czym nie chodzi tu o alternatywne lub rozszerzające pomysły) staram uwzględnić je w rozwiązaniu, cały czas dbając aby moja pierwotna potrzeba była zaspokojona.

W efekcie takiego podejścia rzeczy dzieją się szybciej, a zebrane doświadczenie pozwala modyfikować rozwiązania tak, aby spełniały potrzeby wszystkich.

Zamieszczona poniżej bajka dobrze, moim zdaniem, ilustruje co się dzieje, kiedy chcemy zadowolić innych, zapominając o swoich potrzebach i o głębszym sensie tego, co robimy w naszych firmach.

 „Nauki mędrca”

Pewien stary mędrzec miał syna, który nie chciał wychodzić z domu, ponieważ miał kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Lękał się zatem, że ludzie będą się z niego naśmiewać. Ojciec tłumaczył mu, że nie należy nigdy słuchać tego, co mówią inni i postanowił mu to udowodnić.

– Jutro – powiedział – pójdziesz ze mną na bazar!

Opuścili dom wczesnym rankiem; stary mędrzec na grzbiecie osła, a syn pieszo u jego boku. Kiedy przybyli na miejsce, tamtejsi kupcy nie mogli powstrzymać się od szemrania:

– Spójrzcie na tego człowieka, litości nie ma! Wypoczywa na grzbiecie osła, a swemu biednemu synowi każe iść pieszo.

Mędrzec powiedział do syna:

– Dobrze słyszałeś? Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Następnego dnia mędrzec i jego syn postąpili odwrotnie: chłopiec usiadł na grzbiecie osła, a starzec szedł u jego boku. Przy wejściu na plac targowy, byli już ci sami kupcy.

– Spójrzcie na to niewychowane dziecko – mówili. – Siedzi spokojnie na grzbiecie osła, gdy jego stary ojciec musi wlec się w pyle drogi. Podobny widok – cóż za nieszczęście!

– Dobrze słyszałeś? – zapytał ojciec syna. – Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Trzeciego dnia wyruszyli pieszo, ciągnąc osła za sobą na postronku.

– Spójrzcie na tych dwóch idiotów – drwili kupcy. – Ida pieszo, jakby nie wiedzieli, że osły są po to, żeby na nich jeździć.

– Dobrze słyszałeś? – zapytał ojciec syna. – Jutro znów pójdziesz ze mną na bazar.

Czwartego dnia, kiedy opuszczali dom, obydwaj siedzieli na grzbiecie osła. Kupcy przy wejściu na plac dali upust swojemu oburzeniu:

– Cóż za wstyd! Spójrzcie na tych dwóch! Nie mają żadnej litości dla tego biednego zwierzęcia!

Piątego dnia przyszli na targowisko, niosąc osła na swych barkach. Kupcy skwitowali to wybuchem śmiechu:

– Spójrzcie na tych dwóch głupców, którzy niosą osła, zamiast go dosiadać!

Nie zapominaj o swoich potrzebach w obawie przed opinią innych

Mędrzec podsumował to wszystko takim wnioskiem:

– Drogi synu, jak słyszałeś, cokolwiek w życiu zrobisz, ludzie zawsze będą mieli ci coś do zarzucenia. Dlatego nie wolno przejmować się ich zdaniem: rób to, co wydaje ci się słuszne i idź swoją własną drogą.


Jacek Narkiewicz

Jacek jest prywatnym przedsiębiorcą od ponad 27 lat. Całą swoją karierę zawodową poświęcił prowadzeniu różnych przedsiębiorstw, dotknął prawie wszystkich obszarów prowadzenia działalności gospodarczej: od prowadzenia osobistej sprzedaży poprzez organizację od podstaw przedsiębiorstwa, budowanie zespołu, definiowanie systemu wartości, wizji, strategii i celów firmy, zarządzanie sprzedażą, logistyką, marketingiem, finansami, aż do przeprowadzania głębokich zmian w organizacji (łącznie z rezygnacją ze struktury hierarchicznej), oraz prowadzenia projektów rozwojowych dla członków zespołu. Wiedzę dotyczącą prowadzenia biznesu zdobył na studiach MBA Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów przy Uniwersytecie Gdańskim oraz Executive MBA na Uniwersytecie w Chicago. Jest również certyfikowanym coachem The John Maxwell Team. Jako konsultant-wolontariusz angażuje się w działalność Stowarzyszenia Św. Filipa Nereusza w Rudzie Śląskiej, które zajmuje się pracą z dziećmi i rodzinami z dzielnic biedy (tzw. familoków).

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *