Siedziałem wieczorem w salonie. Żona zaczęła opowiadać, jak jej przełożona ułożyła bez konsultacji z nią grafik dyżurów. Zaakceptowała go, pomimo że kolidował z naszymi rodzinnymi planami. Była wyraźnie sfrustrowana i zła. Bardzo chciałem pomóc, ale też byłem trochę zły. Powiedziałem: „Niepotrzebnie się zgodziłaś – to błąd. Trzeba było powiedzieć że masz inne zobowiązania. Jak nie powiesz na czym Ci zależy, to skąd Twoja szefowa ma o tym wiedzieć? Z drugiej strony, u nas w firmie zawsze konsultujemy takie sprawy, ona też powinna!” A potem wypowiedziałem jeszcze kilka mądrych zdań o tym, dlaczego branie przez szefa pod uwagę potrzeb członków zespołu jest ważne i jak należało się zachować. Żona wysłuchała a potem, ku mojemu zdziwieniu, zapadło milczenie. Zapytałem: „No dobrze, a co jeszcze ciekawego się wydarzyło?”, na co ona odpowiedziała „W zasadzie to wszystko.”

Po tej raczej krótkiej rozmowie, poczułem duży niedosyt. Miałem wrażenie, że coś poszło nie tak. Może zapytać, dlaczego zamilkła? Przecież temat był dla niej ważny. „Bo mnie nigdy nie słuchasz!” – odpowiedziała. Obruszyłem się – jak to nigdy? Jak to nie słucham? Przecież właśnie słuchałem, a nawet powiedziałem, co powinna zrobić inaczej! Przecież gdybym nie słuchał,  nie wiedziałbym o czym mówi!

Słuchanie innych – bolesna prawda o nas samych

Dlaczego tak jest? Dlaczego, gdy rozmawiam z ludźmi, wydaje mi się że ich słucham i im pomagam, a oni nie czują się wysłuchani?  Sonya Hamlin w swojej książce „Jak mówić żeby nas słuchali.” dotyka sedna problemu:

„Słuchanie wymaga, żebyśmy zrezygnowali ze swojej ulubionej rozrywki – interesowania się jedynie sobą i swoimi sprawami.”

Sonya Hamlin, “Jak mówić żeby nas słuchali”

Brzmi prosto, ale jak to zrobić w praktyce? Teraz, kiedy ktoś prosi mnie o rozmowę, staram się koncentrować wyłącznie na niej i na tym co mówi – być obecny. Zamiast zadawać sobie w głowie pytania „Co to dla mnie oznacza? Co mam doradzić? A jak to jest u mnie?”, koncentruję się tylko na jednym – „Co dla tej osoby oznacza to, o czym mówi?”.

Mój sposób na lepsze słuchanie:

  1. Nie muszę robić nic, poza byciem obecnym i milczeniem.
  2. Powtarzam swoimi słowami to, co usłyszałem albo próbuję określić uczucia towarzyszące drugiej osobie i zachęcam, żeby o nich opowiedziała.
  3. Pytam na czym jej w tej chwili najbardziej zależy.

3 proste, ale bardzo ważne korzyści takiego słuchania:

  1. Druga osoba może usłyszeć sama siebie, uporządkować myśli i uczucia, zrozumieć co jest dla niej ważne, a to pomaga w podjęciu decyzji i zaplanowaniu działań.
  2. Ja mogę lepiej poznać tę osobę, to z czym się zmaga, jej wartości i cele – dzięki czemu mogę zmodyfikować swoje zachowanie tak aby nasze wspólne potrzeby były lepiej zaspokajane.
  3. Taki sposób rozmowy buduje między nami zaufanie.

Czy można w ten sposób rozmawiać w pracy?

Tak i może się to stać centralnym punktem kultury organizacji! Staramy się to robić w naszej firmie. Dać osobie z która się kontaktujemy poczucie, że jest wysłuchana i zrozumiana. Jednak nie jest to umiejętność, którą można posiąść z dnia na dzień. Jej nabywanie przypomina trening sportowca: próbujesz, patrzysz jak Ci idzie, wyciągasz wnioski, korygujesz działanie, znowu próbujesz itd. Nawykowo komunikujemy się w inny sposób – mamy zdecydowanie większą skłonność do mówienia aniżeli do słuchania. Dlatego trening jest niezbędny, aby wykształcić w sobie nową umiejętność.

Jak sądzisz, czy ludzie z którymi rozmawiasz czują się bardziej wysłuchani czy bardziej oceniani?


Jacek Narkiewicz

Jacek jest prywatnym przedsiębiorcą od ponad 27 lat. Całą swoją karierę zawodową poświęcił prowadzeniu różnych przedsiębiorstw, dotknął prawie wszystkich obszarów prowadzenia działalności gospodarczej: od prowadzenia osobistej sprzedaży poprzez organizację od podstaw przedsiębiorstwa, budowanie zespołu, definiowanie systemu wartości, wizji, strategii i celów firmy, zarządzanie sprzedażą, logistyką, marketingiem, finansami, aż do przeprowadzania głębokich zmian w organizacji (łącznie z rezygnacją ze struktury hierarchicznej), oraz prowadzenia projektów rozwojowych dla członków zespołu. Wiedzę dotyczącą prowadzenia biznesu zdobył na studiach MBA Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów przy Uniwersytecie Gdańskim oraz Executive MBA na Uniwersytecie w Chicago. Jest również certyfikowanym coachem The John Maxwell Team. Jako konsultant-wolontariusz angażuje się w działalność Stowarzyszenia Św. Filipa Nereusza w Rudzie Śląskiej, które zajmuje się pracą z dziećmi i rodzinami z dzielnic biedy (tzw. familoków).

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *